Awans do półfinału okręgowego Pucharu Polski
GKS Bełchatów – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:1) karne: 2:4.
Bramki: Mateusz Michasiewicz 80 – Miłosz Pawlusiński 45.Lechia: Piotr Komar – Artur Czupryński (52. Eryk Kaproń), Maksym Rosiński (81. Eryc Papiernik), Marcin Orzechowski, Bartłomiej Chyb (76. Bartosz Winkler) – Marcin Pieńkowski, Daniel Chwałowski, Miłosz Pawlusiński, Krystian Kolasa – Bartosz Bogus (68. Kacper Popławski), Łukasz Racis (55. Denis Kacperek, 83. Filip Zawadzki).
Żółte kartki: Damian Michalak, Szymon Sarnik, Bartosz Chłód (GKS) – Artur Czupryński, Bartłomiej Chyb, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski (Lechia).
Jak na faworyta pucharowej konfrontacji przystało to lechiści wraz z pierwszym gwizdkiem przejęli inicjatywę. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka częściej utrzymywali się przy piłce, długo wymieniali podania i kontrolowali przebieg gry. Bełchatowianie natomiast ograniczyli się do obrony i wypadów po szybkich kontratakach. Groźnych sytuacji z obu stron było jak na lekarstwo. Tomaszowianie tworzyli sytuacje, ale nie byli w stanie oddać skutecznego strzału. Dopiero w 45. minucie zielono-czerwoni zdołali wyjść na prowadzenie. Piłkę w środku pola przejął Artur Czupryński, który po pojedynku z rywalem dośrodkował na pole karne. Tam futbolówkę do wbiegającego w szesnastkę Bartosza Bogusa ładnie wyłożył Daniel Chwałowski. Silny strzał napastnika odbił Szymon Jędrzejczyk, futbolówka trafiła do Łukasza Racisa, którego uderzenie również zdołał obronić golkiper gospodarzy, ale przy dobitce z bliskiej odległości tuż pod poprzeczkę Miłosza Pawlusińskiego bramkarz GKS był już bezradny. Tzw. gol do szatni dał lechistom ulgę i dodał pewności siebie.
Po przerwie Lechia miała kilka okazji na zamknięcie meczu. Dobre okazje m.in. Marcina Pieńkowskiego, Daniela Chwałowskiego i Kacpra Popławskiego nie zostały jednak zamienione na gola. Niewykorzystane okazje zemściły się w 80. minucie. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę głową do bramki Lechii posłał Mateusz Michasiewicz. To trafienie okazało się się ostatnim w regulaminowym czasie gry i mecz zakończył się remisem 1:1. Regulamin okręgowego Pucharu Polski nie przywidywał dogrywki tylko bezpośrednio przeprowadzenie konkursu rzutów karnych. Serię jedenastek rozpoczęli gospodarze. Pewnym strzałem piłkę w bramce umieścił Bartłomiej Bartosiak. Skutecznie odpowiedział Filip Zawadzki. W drugiej kolejce Bartosz Chłód trafił w słupek, a ze strony Lechii pewnie uderzył Daniel Chwałowski. Trzecia seria rozpoczęła się od wspaniałej interwencji Piotra Komara, który obronił strzał Dawida Woźniakowskiego. Czwartą i jak się później okazało ostatnią kolejkę golem rozpoczął Szymon Sarnik, a decydującą bramkę na wagę awansu do półfinału strzelił Kacper Popławski.